Ekipa Rozbieganego

Ekipa_ALL

Chcesz dodać wpis lub uzupełnić swoje dane --> pisz do admina (piotrek@particles.pl).

Nasi biegacze:


Justyna Sadowska

Prawdę mówiąc całe życie nie znosiłam biegania i unikałam go jak ognia. No, może z wyjątkiem podbiegania do środków transportu publicznego, co urzekło mojego małżonka. Niestety po zamążpójściu mi przeszło i nawet prezent od męża w postaci bieżni nie był wystarczającą sugestią do zmiany trybu życia z kanapowego na sportowy. Co więc tutaj robię? Sama się sobie dziwię. Zachęcona przez koleżankę do startu w pierwszej edycji Biegu o Złotą Podkowę Marszałka, przebiegłam dystans 3 km, a potem wystartowałam w biegu na 5 km w Wiązownej. Ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia, zapisałam się na kolejne biegi, tym razem na 10 km. Mam nadzieję, że je ukończę i zostanę na dłużej przy bieganiu, bo kibicowanie przestało mi wystarczać.


A.ORZECHOWSKAAnna Orzechowska

Jest czerwiec 2016r więc moja przygoda z bieganiem dopiero się zaczyna. Do grupy Rozbiegany Sulejówek dołączyłam po kwietniowym charytatywnym biegu dla Pani Małgorzaty w którym pierwszy raz stawiałam swoje kroczki biegowe. Poczułam wtedy, że jednak moja kilkuletnia miłość do ZUMBY zaczyna wygasać. Pojawiła się chęć spróbowania czegoś innego. Do wyboru uprawiania sportu w postaci biegania i dołączenia do grupy RS namówiła mnie moja przesympatyczna koleżanka Kasia Prokopowicz. Dziękuję Ci Kasiu, że dałaś mi motywację i przekonałaś, że ja też mogę biegać. Pierwsze treningi do łatwych nie należały ale atmosfera, wsparcie i motywacja przyjaciół z grupy sprawiła, że bieganie zaczęło sprawiać mi przyjemność. Słowa naszego wspaniałego trenera Maćka „DASZ RADĘ WIĘCEJ’’ są ze mną zawsze kiedy opadam z sił. Teraz czuję się znacznie lepiej, mam mnóstwo życzliwych ludzi wokół siebie, umawiam się z koleżankami Angeliką i Anią na wspólne bieganie. Póki co mam za sobą IX Bieg Marszałka w swoim rodzinnym mieście na dystansie 3km ale myślę, że jest to dobry początek zaczęcia nowego etapu w swoim życiu.

Prywatnie żona i matka dwójki dorastających dzieci.


DM.JARZEBSCYDorota i Mariusz Jarzębscy

Dorota biega, bo lubi biegać. Mariusz biega, bo lubi Dorotę. Wspólnie uczestniczą w imprezach biegowych – Mariusz jako zając, Dorota jako goniąca zająca. Wspólnie trenują (tzn. Dorota – ciałem, Mariusz – duchem). Na przydział do sanatorium nie mają co liczyć, więc starają się trzymać formę. Dorota wpada na treningi Rozbieganego. Mariusz wpada też, tylko tak trochę obok treningów. Jak nie biegają, to jeżdżą na rowerze. Gdyby Mariusz umiał lepiej grać w piłkę, to pewnie by nie biegał.

A na co dzień Dorota lubi robić zdjęcia, a Mariusz lubi być Prezesem 🙂

To tak oczywiście z przymrużeniem oka. A tak serio, biegamy od lutego 2015 roku. Staramy się uczestniczyć w różnych, ciekawych lub popularnych imprezach biegowych. Nie nastawiamy się na wynik a na dobrą zabawę i satysfakcję.

 

EDIT (słowo od trenera):

Mariusz jest również ojcem chrzestnym Rozbieganego Sulejówka. To po rozmowach i namowach właśnie z nim zapadła decyzja stworzenia grupy.


1Agnieszka Prokopczuk

Pewnego kwietniowego dnia w 2016 roku odbierałam syna z treningu piłki nożnej i nie mogłam uwierzyć, że dookoła i tak zagęszczonego już boiska, biega jeszcze jakaś ekipa. Wydało mi się to rewelacyjnym pomysłem, gdyż moje bieganie po lesie było bardzo niesystematyczne i mało efektywne. W tej ekipie zobaczyłam motywację, a w trenerze siłę do wyciskania z ludzi więcej i więcej. I tak już tu zostałam. Wspólne bieganie bardzo mnie mobilizuje, kondycja się poprawia, a do tego życzliwi ludzie dają ogromną satysfakcję.

 


E.SadowskaEdyta Sadowska

Zimą 2014 r. dużo spacerowałam wieczorami i tak ponad rok temu córka namówiła mnie do spróbowania czegoś innego i tak się wciągnęłam na dobre w bieganie. Dzięki bieganiu udało mi się zrzucić kilka kilogramów i to mnie jeszcze bardziej wciągnęło. A potem już nie było tygodnia bez wyjścia żeby przebiec się po ulicach Sulejówka. Mój pierwszy start był w Sulejówku na Biegu Marszałka, wtedy na 3 km. w tym roku już na 10 km. się odważyłam.

Do Rozbieganego wybierałam się od dawna, ale brakowało mi odwagi. Jednak bacznie obserwowałam Wasze wpisy, zdjęcia z treningów na Facebooku, i tak jak spora grupa po biegu charytatywnym dla pani Małgosi przyszłam, spróbowałam i już zostałam 🙂 Zapisałam się na kolejnych kilka biegów, lubię podnosić sobie poprzeczkę i zapisałam się na Maraton Warszawski, myślę już o kolejnych trudnych biegach, ale to czas pokaże 🙂


13435921_10154208957374720_1428570029_nPaweł Ułas

Biegałem od 10 roku życia do 22-go  Najpierw w reprezentacji szkoły (dystans koronny 3000m) – bezkonkurencyjny w powiecie przez ponad 5 lat. Później w reprezentacji Politechniki Szczecińskiej (400m, 800m, 1600m) czasów już nawet nie pamiętam, ale ostatni nie byłem nawet na Akademickich Mistrzostwach Polski w 1995 roku (chyba wtedy to się nazywało trochę inaczej).
Niestety kontuzja stawu skokowego zakończyła moją karierę biegową aż do tego roku, kiedy znowu postanowiłem spróbować (Postanowienie Noworoczne) i chyba się udało dzięki ekipie Rozbieganego. Staw i ja dajemy radę …
Plany na ten rok wykonane już na Biegu marszałka – poniżej 45 minut / 10km. W pozostałych 3-ch startach chce się zbliżyć maksymalnie do 40 minut i w przyszłym roku biegać z 3… na początku.


M.Jakubaszek

Monika Jakubaszek

Biegam od dobrych kilku lat, chociaż na początku nie było to regularne i raczej dla zabawy. Nadszedł taki czas, gdy bieganie stało się moją odskocznią od codziennych problemów i mnie wciągnęło. Postawiłam sobie cele, które chciałam realizować. Zaczęłam od przebiegnięcia Półmaratonu Warszawskiego, później były dwa maratony. W międzyczasie jakieś krótsze dystanse. Po kilkunastu takich zawodach przestało mnie to motywować i coraz bardziej ciągnęło mnie w stronę biegów, które nie były tak proste.

I tak od paru lat staram się wybierać biegi, które są dla mnie sprawdzianem nie tyko pod względem techniki biegania ale także psychiki. Lubię przekraczać swoje granice i sprawdzać się właśnie w takich biegach. Na swoim koncie z większymi lub mniejszymi sukcesami mam między innymi: dwukrotny udział w Biegu Katorżnika, Bieg Pogrom Wichra, Rzeźniczek, Ultra Maraton Bieszczadzki czy też Rzeźnik 🙂

Od kilku lat reprezentuje Klub Sportowy Alaska, gdzie stawiałam swoje pierwsze kroki w trochę innej dyscyplinie niż biegi uliczne czy ultra. W sezonie jesienno-zimowym startuje w zawodach psich zaprzęgów w kategorii Canicross czyli bieg z psem 🙂 Co daje frajdę nie tylko mi ale także mojemu czworonożnemu przyjacielowi 🙂

EDIT (słowo od admina):

Monika ze skromności nie dodała, że jest zwyciężczynią (tak – pierwsze miejsce!) tegorocznej (2015) edycji Biegu Rzeźnika (78 km po górach) w kategorii kobiet! „


MagdaMaciejewska

Magdalena Maciejewska

Do biegania właściwie przekonały mnie dzieci. Nie, żeby jakoś usilnie namawiały do sportu. Po prostu wyjście z domu do lasu było ucieczką przed ciągłymi pytaniami przedszkolaków typu:  „Mamoooo, a dlaczegoooo?”. Jestem ekonomistką z wykształcenia, trenerem (biznesowym, nie sportowym ;-)) i społecznikiem z zamiłowania. Co jeszcze o mnie? Jestem mamą bliźniąt: Hani i Filipa, żoną Krzysztofa: pisarza, recenzenta i dziennikarza w jednej osobie. Niepoprawną lokalną patriotką zakochaną w naszym mieście.

 

 


image_26048

Małgorzata Gniado

Bieganie daje mi  radość, siłę, spokój, lepszą kondycję i przyjaciół… Jestem urzędasem, mamą dwóch sportowców i żoną przystojnego kanapowca 🙂 Kobieta po przejściach i mam nadzieje, że z biegową przyszłością 🙂 Moje motto: korzystać z każdego dnia jakby miałby to być ostatni dzień, pracować na uśmiech i szacunek ludzi…

 

 

 


BeataKisiel

Beata Kisiel

Z wykształcenia jestem kelnerką, ale teraz pracuję za biurkiem. Bieganie nigdy mnie nie kręciło, bo zawsze nie wierzyłam w siebie. Dopiero w wieku 14 lat, na lekcji w-f Pan szukał kogoś na zawody i każdego z klasy sprawdzał jak biega. Dziwnym trafem okazałam się najszybsza. Pojechałam na pierwsze zawody – nie zajęłam najlepszego miejsca, ale nie poddawałam się i raz na jakiś czas biegałam. Co roku brałam udzial w Biegu Marszałka u mnie w mieście (Sulejówek). Ale dopiero w zeszłym roku (2014), we wrześniu wzięłam się za siebie i przyłożyłam się do treningów – pierwsza dycha i piątka poszły mi nawet przyzwoicie. Ale ciągle czegoś w biegach mi brakowało. Chyba systematyczności. I tak od stycznia, dzięki super koleżance Emilce zaczęłam chodzić na treningi grupy Rozbiegany Sulejowek i z dnia na dzień mam coraz lepsze osiągnięcia. Treningi nie tylko pomogły mi poprawić formę, ale dzieki nim nawiazalam nowe znajomości 😉 Teraz bieganie stało sie moją pasją która daje mi dużo radości, uczy pokory i pomaga w codziennym życiu.


EmiliaOzieblo

Emilia Oziębło-Zaręba

Zaczęłam biegać dzięki mojej Chrzestnej, która wymogła na mnie obietnicę, że kiedyś pobiegnę w Biegu Marszałka w Sulejówku. Wprawdzie podeszłam do tego bardzo sceptycznie, ale około rok później jednak podjęłam pierwsze próby – nie powiem żeby przychodziło mi to z łatwością. W końcu znajomi namówili mnie na pierwszy bieg na 5km – na Służewcu po torze konnym. Deszcz lał od rana, prawie połowa uczestników z tego powodu zrezygnowała. I kiedy tak biegłam wśród tych którzy zostali, zrozumiałam, że bez biegania już sobie życia nie wyobrażam.  A teraz dzięki grupie Rozbiegany Sulejówek bieganie nabrało nowego wymiaru – jeszcze więcej radości z biegania, nowi fantastyczni ludzie, którzy wiedzą co znaczy wzajemna, zdrowa motywacja 🙂 A dzięki opiece naszego Trenera zrzucone nadliczbowe kilogramy 🙂 Prywatnie mama i żona. Pozytywnie zakręcona, uśmiechnięta, ze słabością do Warszawskiej Legii 😛 Marzenia – maraton i Runmageddon 🙂 Moje Motto – Co Cię nie zabije to Cię wzmocni 🙂


D.Zaremba

Damian Zaręba
Przygodę z bieganiem zacząłem, kiedy mój przyjaciel potrzebował kompana na treningi biegowe, które miały mu pomóc w zrzuceniu kilku nadprogramowych kilogramów. Potem miałem sporą przerwę, namawiałem żonę, która podchodziła do tej aktywności dosyć sceptycznie i kiedy mi już prawie przeszło – ona wciągnęła się w bieganie na poważnie, a ja poszedłem jej śladem i tak trafiłem w szeregi Rozbieganego Sulejówka. Prywatnie mąż i ojciec. Zainteresowania – numizmatyka. Wielki fan literatury Grahama Mastertona.

A.Fabisiak

Andrzej Fabisiak
Swoją przygodę z bieganiem rozpocząłem 16 stycznia 2014 – motywacją była dla mnie chęć zrzucenia kilku niepotrzebnych kilogramów, a przeszkodą przewlekły uraz kręgosłupa, który skutecznie zniechęcał mnie wcześniej do rozpoczęcia jakichkolwiek poważniejszych aktywności. Pomimo tych rozterek podjąłem jednak walkę z samym sobą i zacząłem systematyczne bieganie. Już po miesiącu treningów i zastosowaniu odpowiedniej diety udało mi się zrzucić prawie 10 kg! To było dla mnie już osiągnięcie pierwotnego celu, który sobie założyłem. I kiedy właśnie miałem zmniejszyć intensywność biegania, nasza koleżanka Gosia Gniado zaproponowała mi odstąpienie pakietu na Półmaraton Warszawski (30.03.1014). Gosia miała w nim startować, ale doznała kontuzji i musiała się wycofać. Podjąłem więc kolejne wyzwanie i zacząłem intensywne przygotowania. Po dwóch i pół miesiąca przebiegłem Półmaraton Warszawski z czasem 1:45:20 – wtedy już na dobre mnie wciągnęło 🙂 Następnym celem był Maraton Warszawski (26.09.2014), który zamierzałem przebiec na swoje 50-te urodziny. Cel zrealizowałem z czasem 3:49 h. Do dziś wybiegałem dużo kilometrów na treningach i przebiegłem 2 maratony, 5 półmaratonów i kilkadziesiąt biegów na 10 km. Na każdym dystansie znacznie poprawiłem swoje życiówki. Dzięki bieganiu poznałem dużo fajnych, zakręconych biegowo ludzi, z którymi spotykamy się na wspólnych treningach i wspólnych wyjazdach na zawody. Podsumowując – bieganie stało się dla mnie prawdziwą pasją i daje mi dużą motywację do dalszych treningów i planowania następnych ambitnych celów.

K.KunaKatarzyna Kuna

Jestem biegowym dziwakiem 🙂 – zawsze tak było. Zaczęłam biegać…  klasycznie: żeby zrzucić kilka kilogramów, i to był cel. Żadne starty, konkurowanie z innymi, żadne wypasione gadżety rejestrujące trasę, tętno czy spalone kalorie – to nie było dla mnie istotą biegania. A wspólne bieganie z kimś było dla mnie męką, rozpraszało mnie.  Ale tym samym nie miałam żadnego planu, celu biegowego, a treningi było bardzo nieregularne. Nie, nie wyglądało to na pasję 😛 A jednak „w tym szaleństwie była metoda”. Treningi nad Wisłą powoli zaczęły sprawiać ogromna frajdę, polubiłam planowanie, a osiągnięte rezultaty dawały ogrom zadowolenia i siły. Bywały przerwy, ale zawsze wracałam do biegania.

Gdy zamieszkałam w Sulejówku i znalazłam w Internecie stronę Rozbieganego Sulejówka, byłam po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej stanem zdrowia. Mimo wcześniejszych doświadczeń z bieganiem, przyszłam na wspólny trening, jakbym zaczynała od nowa. Atmosfera, która już wtedy tam panowała, sprawiła, że poczułam się od razu, jak w gronie starych przyjaciół. I tak zostało 🙂 A ja zaczęłam biegać z ludźmi i startować w zawodach, choć gadżetów nadal nie lubię 🙂

A prywatnie konserwator zabytków, współtwórca Taś Taś Galerii, wolontariuszka Fundacji Husky Adopcje, właścicielka trzech adoptowanych, bardzo aktywnych psów.


Kamila Trochimiak

Bardzo lubię biegać, ale nie tylko. Jest jeszcze kilka innych rodzajów sportu, które preferuję jak np. fitness, Zumbę. Latem kajaki i rower. Zimą łyżwy i narty. Wiosna i jesień najlepsze na kije i rolki. Uwielbiam czuć jak szaleją endorfiny. Zajęcia z Rozbieganym Sulejówkiem to wyjątkowa przyjemność, która łączy to co lubię najbardziej czyli pozytywny wysiłek i dobre towarzystwo. Na realizację moich pasji tydzień jest niestety za krótki. Uwielbiam podróże z moją rodziną. Ponadto z zamiłowania i zawodu jestem artystą plastykiem.

 


K.Siporska

Katarzyna Siporska

Moje bieganie rozpoczęło się ponad rok temu. Osobą, która namówiła mnie do tego był mój mąż. Początkowym celem było zrzucenie kilku kilogramów i poprawa ogólnie swojej formy. Kto by przypuszczał, że ja w ogóle będę biegać i stanie się to moim najlepszym lekiem na zły dzień czy poprawę nastroju. To taka odskocznia od codzienności. Robisz coś co uwielbiasz i kochasz 🙂 Bieganie sprawia tyle frajdy i daję siłę do działania, że teraz nie wyobrażam sobie aby było inaczej. Zmieniasz się Ty i Twoje myślenie. Zaczynasz inaczej patrzeć na świat. Polecam wszystkim. Moim marzeniem jest przebiegnięcie królewskiego dystansu – 42 km 195 m. Za sobą mam biegi na 5,10 i 15 km, a także półmaraton.

O Rozbieganym Sulejówku dowiedziałam się przypadkiem od koleżanki. Poszłam na pierwsze zajęcia i tak już zostało. To tam poznałam wielu wspaniałych ludzi, pozytywnie zakręconych na punkcie biegania. Panuje tam super klimat i atmosfera. Wspólnie uczestniczymy w zawodach wspierając się nawzajem.

Prywatnie żona i mama trzynastoletniego syna.


E.Bielawska

Elwira Bielawska

Do niedawna przeciwniczka biegania. Jak Leszek wychodził z domu biegać w deszczu lub śniegu pukałam się w głowę… Nie podzielałam pasji z mężem. Kibicowałam, ale mnie to nie bawiło. W czerwcu tego roku poznałam ludzi z Rozbieganego i pozazdrościłam im fajnej rodzinnej atmosfery, a później okazało się że również potu. Zarazili mnie pasją do biegania. Choć jeszcze po przebiegnięciu w zawodach 3 lub 5 km docieram zmordowana na metę i głośno mówię „nigdy więcej” i „po co mi to było”. Mija dzień i już jestem gotowa do biegu i na trening. Naprawdę nie sądziłam, że sport tak bardzo mi się spodoba – nawet zaczynając myślałam, że pewnie tym razem będzie znowu tak samo i nie wytrwam! A jednak się udaje…

 


L.Bielawski

Leszek Bielawski

Zaczęło się od zrzucenia zbędnych kilogramów. Następnie powoli wchodziła w grę ambicja i zawziętość. Kilometr…dwa…trzy…pięć. I tak dystans rósł. Teraz, po 3 latach biegania uzależniłem się od niego jak od porannej kawy. Przyszedł czas na starty  w biegach zorganizowanych… 10km, 15km, połówka i maratony.

Bieganie to taka samonapędzająca się machina. Jak się osiągnęło jakiś tam poziom (myślę o wydolności ), to ciężko zejść poniżej tego, bo psyche nie pozwala. I tak człowiek wali te kilometry, dodaje różne akcenty, interwały, żeby trening nie był monotonny. Poza tym, każdy czasami ma jakiś słabszy dzień w pracy czy w domu i tak fajnie iść potem się zresetować biegnąc ze 20 km przez las. Potem masz na to, czego wcześniej nie ogarniałeś,  jakiś inny punkt widzenia, wszystko staje się jakby prostsze. Nie ma nic lepszego, jak wybrać się na dłuższą wycieczkę biegową i poczuć tę wolność: od nikogo niezależny (no chyba, że od zmęczenia), sam na sam ze sobą, naturą, masz sporo czasu na przemyślenia i poznawanie nowych rejonów. Ale taką przyjemność z biegania ma się wg mnie podczas dłuższych, wolnych wybiegań.

Rodzice dwóch cudownych i wysportowanych córek: Julii i Gabrysi, które regularnie uczęszczają na treningi, kibicują i ćwiczą razem z nami.


E.Fabisiak

Ewa Fabisiak

Zaczęłam biegać 16 stycznia 2014 r. razem z mężem. Pierwszy dystans, który przebiegłam to 3,7 km – oczywiście z małą przerwą, ale dałam radę. Następnego dnia udało mi się przebiec 4 km nie zatrzymując się i tak to się zaczęło. Małymi kroczkami doszłam do dystansu 5 km i dystans ten systematycznie się powiększał. Bieganie zmotywowało mnie do pozbycia się złego nałogu jakim było palenie papierosów. Nie chwaląc się w marcu 2015 minął rok jak nie palę i myślę, że tak zostanie.

Poprzez systematyczne treningi udało mi się zrealizować swój pierwszy cel, którym był bieg Marszałka w 2014 r na 10 km z czasem 1:00:11 Do końca roku wzięłam udział jeszcze w trzech biegach na 10 km. Rok 2015 rozpoczęłam 18.01.15 biegiem Chomiczówki na 15 km z czasem 1:30. Następnym moim celem był półmaraton Warszawski 29.03.15.r. Niestety kontuzja nie pozwoliła mi wziąć w nim udziału. Cel i motywacja pozostała i mam zamiar zadebiutować w półmaratonie BMW 30 sierpnia 2015. Wspólne bieganie z mężem motywuje nas do brania udziału w różnych biegach i czerpania z nich radości. Dzięki treningom z Rozbieganym Sulejówkiem poznałam wielu fajnych ludzi, z którymi dzielimy się naszą pasją.
Prywatnie żona i mama trójki dzieci (dwóch dorosłych córek, które również biegają i czternastoletniego syna który trenuje piłkę nożną ) 😉

I.SosińskaIrmina Sosińska

Moja przygoda z bieganiem zaczęła się rok temu, dzięki dzieciom przyjaciółki mojego teścia. To oni wciągnęli mojego teścia, a następnie mnie i mojego męża. Pamiętam pierwsze 3 km jakie zrobiłam – jaka byłam zmęczona. A później z dnia na dzień było coraz lepiej. Pierwszy oficjalny bieg był na 10 km w grudniu 2014 r. – Bieg Mikołajów na Służewcu. Wtedy poczułam jaka to jest frajda, jakiego to daje kopa i jak motywuje. Następnie bieg na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Po tym biegu miałam prawie 4 miesiące przerwy ponieważ złapałam kontuzję kolana. Ale się nie poddałam. Po rehabilitacji pobiegłam swój pierwszy półmaraton.
Bieganie jest dla mnie odskocznią, gdzie biegnąc się relaksuję. Jest czymś, bez czego już nie mogę żyć. Bieganie to uśmiech na mojej twarzy, to motywacja, to systematyczność, to poznawanie wspaniałych ludzi.
Dziękuję Małgosi, która mnie wciągnęła do Rozbieganego Sulejówka. Za nasz wspólny trening – mam nadzieję, że kiedyś zrobimy te podbiegi…. 🙂 Za radość, którą ma w sobie, i którą dzieli się z innymi.
Dziękuję Ani za nasze ranne bieganie, za determinację i czas jaki mi poświęca.
Dziękuję Kini za nasze wieczorne bieganie, kiedy ja po Rozbieganym Sulejówku czasami nie mam siły, a ona mi ją daje….
Dziękuję naszemu trenerowi Maćkowi za jego słowa „możesz lepiej, możesz szybciej” – za mój pierwszy trening na wytrzymałość – naprawdę go wytrzymałam! 🙂
Dziękuję całej ekipie Rozbieganego za to, że jesteście….
A przede wszystkim dziękuję mojemu kochanemu mężowi za jego słowa „dasz radę” i za to, że jest 😉
Moje cele na przyszłość to przebiegnięcie maratonu, ale to już w przyszłym roku… Na razie przede mną 3 półmaratony. Dam radę!

Adam Sadowski

Adam Sadowski – po latach przerwy powróciłem do biegania, żeby odzyskać formę. Bieganie jest dla mnie przede wszystkim przyjemnością, dopiero później rywalizacją. Mam na koncie m.in. Maraton Warszawski, Półmaraton Praski, Bieg Niepodległości, Bieg Marszałka. Przez ostatnie dwa lata trenowałem samotnie, ale dużo więcej satysfakcji daje mi bieganie w grupie pod okiem profesjonalnego trenera.

 

 


M.SIEMINSKI

Michał Siemiński

Od najmłodszych lat szkolnych nienawidziłem biegania – nie lubiłem lekcji WFu na których robiliśmy cokolwiek innego niż gra w piłkę. Biegi na ocenę były dla mnie mordęgą….. Latka jednak lecą, mięsień piwny rośnie a i kondycja już nie taka jak bym chciał.
Trzy lata temu za namową kumpla z pracy postanowiłem więc zacząć biegać – chciałem sprawdzić czy pomoże mi to zrzucić zbędne kilogramy. Na początku szło ciężko – później coraz lepiej – po kilku miesiącach…..przebiegłem półmaraton Warszawski – czas nie był imponujący ale byłem dumny z tego, że udało mi się ukończyć ten bieg. Niestety potem osiadłem na laurach – i bieganie oraz kondycja zostały odstawione w kąt. Teraz podchodzę do tematu po raz drugi.
Zawsze lubiłem biegać w samotności – z muzyką i słuchawkami w uszach. Nie lubiłem umawiać się na wspólne bieganie – to nie dla mnie. Magda Maciejewska wielokrotnie namawiała mnie, żebym zawitał do Was na trening – aż wreszcie dałem się namówić – i wiecie co? wsiąkłem w to – w tą niesamowitą atmosferę – w tą życzliwość ludzi, w te wspaniałe, różnorodne treningi. Jestem pod wrażeniem pracy Maćka – koleś jest dla mnie mistrzem! Kiedy tylko mogę zachęcam wszystkich dookoła do przychodzenia na treningi Rozbieganego!
A prywatnie? jestem tatą dwójki dzieciaków, mężem żony, od czasu do czasu zarabiam też głosem (konferansjer/dj) – działam także w zarządzie Towarzystwa Przyjaciół Sulejówka (organizator Biegu Marszałka). Byłem także koordynatorem bicia rekordu flagi w Sulejówku w 2015r.

To tyle  – do zobaczenia na kolejnym treningu  😉

2 Komentarze

  1. Wspaniała EKIPA 🙂
    Leszku dzięki to ty mnie wyciągnąłeś pierwszy raz pobiegać w pewną listopadową noc ;-). Andrzejku dzięki – ty już wiesz za co…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*